Jacy są Sądeczanie i jak ich charakter wpłynął na ukierunkowanie branżowe? Jakie wyzwania stoją przed firmą WIŚNIOWSKI? Czy Andrzej Wiśniowski planuje przeprowadzić firmę za granicę, a może rozbuduje ją w obecnym miejscu? O tym opowiada Krystyna Baran, Prezes Zarządu firmy WIŚNIOWSKI.

Kiedy przeglądamy listę najprężniejszych firm Sądecczyzny, możemy odnieść wrażenie, że nadają jej ton firmy budowlane. Branża budowlana to regionalna specjalność?

Tak chyba faktycznie jest, i mam wrażenie, że to nie przypadek. Sądecczyzna była przez całe lata regionem rozdrobnionych gospodarstw i ludzi ciężkiej pracy, żyjących z rolnictwa oraz ogrodnictwa. Ludzie mieli tu dwa wyjścia – albo emigrować bliżej czy dalej, albo skutecznie zmierzyć się z niełaskawym losem. I właśnie te wieloletnie zmagania zahartowały ich do ciężkiej pracy, nauczyły samodzielności – m.in. budowlanej – a kiedy można było zakładać własne firmy, najbliżej było im do fachów, które już dobrze znali z praktyki. To chyba najprostsza odpowiedź, dlaczego dziś branża budowlana ma się tutaj tak dobrze. Zgodnie z prostą zasadą, że biznes napędza biznes, wokół dużych firm produkcyjnych wyrosło mnóstwo mniejszych, specjalizujących się w pracach wykończeniowych, pomiarach, montażach itd. Tak powstało swoiste budowlane zagłębie.

IMG_4822

Zaradność to najważniejsza cecha Sądeczan?

Na pewno jedna z ważniejszych. Gospodarskie myślenie to inna ważna cecha ludzi w naszym regionie. Żyje tu dużo rodzin wielodzietnych, które musiały sobie radzić w trudnych warunkach, ludzie uczyli się zarabiać, rozwijać i czynić swoje życie coraz lepszym. Kiedyś w rozmowie na ten temat ktoś przytomnie zauważył, że – owszem – łatwo nie było, ale przecież każdemu kolejnemu pokoleniu żyje się tu lepiej. Czyli praca ojca i dziadka nie poszła na marne. Dam własny przykład – mój tato dawno temu marzył, żeby wybudować własny dom, potem żeby dokupić gruntu, ciągle coś chciał ulepszać i rozwijać, bo uważał, że to da efekty w przyszłości. I dało. Ale równocześnie już wiele lat temu mieliśmy znajomych, którzy zamiast inwestować w przyszłość swoją i dzieci, woleli wydać pieniądze na atrakcyjny wakacyjny wyjazd.

Boom budowlany ostatnich lat zaspokoił wilczy głód posiadania przez Polaków własnego domu?

Nie mam pewności, czy ten głód jest już całkowicie zaspokojony, ale kiedy rozejrzymy się wokół i zauważymy, jak się zmienił przez ostatnich 25 lat sądecki krajobraz, w którym wyrosło tysiące nowych domów, to będziemy mieli częściową odpowiedź na pytanie, jak wielki był głód budowania. Weźmy do ręki zdjęcia sprzed 20–25 lat. Nie trzeba być specjalnie wnikliwym badaczem, żeby znaleźć odpowiedź na pytanie, jak się Polska zmieniła na naszych oczach. Na usługi budowlane rynek zawsze będzie mniej lub bardziej chłonny, bo ludzie od zawsze chcieli wygodnie i bezpiecznie mieszkać. A takie firmy jak nasza muszą do tego dodać jeszcze jeden element – umożliwiać ludziom, by mieszkali coraz ładniej. I to jest dla nas wyzwanie na najbliższą przyszłość: nie tylko funkcjonalność, ale również wzornictwo, zaspokajające coraz bardziej wymagające gusta klientów. Świat się zmienia, a oferta branży budowlanej – w tym oczywiście nasza – musi się zmieniać wraz z nim. Za takimi wyzwaniami musimy nadążać, bardzo często nawet z wyprzedzeniem staramy się, aby nasza oferta wyznaczała trendy. Chcąc zdobywać zagraniczne rynki, trzeba dostosowywać swoje wyroby do przepisów innych krajów – to wymaga pewnego wysiłku, ale jednocześnie wzbogaca asortyment.

W jakim kierunku pójdą w najbliższych latach takie firmy branży budowlanej jak WIŚNIOWSKI, którym na krajowym rynku od dawna jest już za ciasno?

Choć może dla wielu zabrzmi to paradoksalnie, to mamy bardzo dobrą lokalizację. Stosunkowo łatwa komunikacja z Berlinem czy Szczecinem daje nam łatwy dostęp na zachód Europy. Jednocześnie blisko nam na południe, a to ważny dla nas obecnie kierunek – Bułgaria, Rumunia, Włochy. Mocno wierzę, że otworzą się dla nas w znacznie większym wymiarze niż dotychczas rynki wschodnie.

IMG_4912

Andrzej Wiśniowski w jubileuszowym wywiadzie z okazji 25-lecia firmy powiedział m.in., że na przyszłość firmy patrzy zwykle w perspektywie dziesięciu lat. Już jakiś czas temu snuł wizję, że aby firma mogła się rozwijać, potrzebuje przestrzeni, a tę zyska m.in. chowając setki samochodów do podziemnego parkingu.

Andrzej Wiśniowski jako właściciel patrzy na przyszłość firmy właśnie w tak długiej perspektywie. Jako zarząd, czyli zespół realizujący wizje właściciela, koncentrujemy się na planach 2–3-letnich. Dam taki przykład: mieliśmy w ostatnim czasie dwie poważne i atrakcyjne oferty, by przenieść fabrykę do specjalnej strefy ekonomicznej w Bochni albo na Słowację. I choć nie tylko z uwagi na bliskość autostrady przeprowadzka pozwoliłaby nam więcej zarobić, to podjęta została decyzja o dokupieniu gruntów i rozbudowaniu fabryki w Wielogłowach. Decydujący okazał się lokalny patriotyzm ekonomiczny Andrzeja Wiśniowskiego i zarządu firmy. Choć tam proponowano nam atrakcyjne ulgi podatkowe, jakich tutaj nigdy nie mieliśmy – decyzja była jednoznaczna. Firma WIŚNIOWSKI będzie się rozwijać na Sądecczyźnie i z tym miejscem wiąże swoją przyszłość.

Nowe miejsca pracy?

To również. W 2015 roku przyjęliśmy do pracy 112 nowych osób – to w skali naszego przedsiębiorstwa dużo, bo ok. 10%. Rozbudowa hal wygeneruje z kolei zapotrzebowanie na kolejnych 100 pracowników. A wracając do wspomnianych podziemnych parkingów – analizujemy od pewnego czasu takie rozwiązanie, pamiętając, że znajdujemy się w bezpośredniej bliskości Dunajca i w mokrych latach nie jest dla nas obojętna aktywność wód gruntowych. A skoro o planach mówimy, to myślimy również o nowym biurowcu. Kiedy ten oddawaliśmy w 2000 r. do użytku, to wydawał się mocno na zapas, za duży na nasze ówczesne potrzeby. Dzisiaj jest już za ciasny. Co ciekawe, kilkanaście lat temu gminne przepisy nie pozwalały na wybudowanie wyższego budynku, ale zawsze myślący długofalowo Andrzej Wiśniowski zostawił tzw. schody do nieba, pozwalające dziś dobudować kolejne piętra. Gdybym więc dzisiaj miała określić, w jaką stronę będziemy się rozwijać, to raczej w górę – za sprawą nowego biurowca, niż pod ziemię, za sprawą parkingu.

IMG_4931

Takie targi, jak te rozpoczynające się w Nowym Sączu, są już bez znaczenia dla globalnej firmy, jaką jest marka WIŚNIOWSKI?

Nic bardziej błędnego! Jesteśmy obecni na wszystkich tego typu imprezach wystawienniczych w kraju. I nawet, jeśli nie robimy tego sami, reprezentują nas godnie nasi przedstawiciele. Klienci doceniają to, iż koncentrujemy się na promocji marki i uczestnictwie w dużych międzynarodowych targach. Chętnie w nich uczestniczę, choć dzisiaj już coraz rzadziej. Doceniam targi, bo dają szansę oglądu branży z perspektywy innej niż zza biurka. Zatrudniamy wielu młodych, dobrze wykształconych, ambitnych i zaangażowanych w swoją pracę ludzi, którzy odpowiadają za poszczególne rynki. I nie ma się co mądrzyć, że prezes zrobi to lepiej niż oni. Wręcz przeciwnie. Naiwnością byłoby myśleć, że mogłabym na tym odcinku zrobić coś lepiej niż nasi fachowcy. I to jest krzepiące, że za naszą marką stoi zespół najlepszych fachowców w swojej branży. Ludziom po prostu trzeba dać możliwość realizowania się poprzez pracę zawodową, i my im taką szansę dajemy.

Rozmawiał: Wojciech Molendowicz