Był rok 1965. Trwało drugie tournée The Beatles po Stanach Zjednoczonych. Seria koncertów, która rozpoczęła „brytyjską inwazję” na Nowy Świat. Początek rewolucji, która po podbiciu umysłów Amerykanów oficjalnie mogła zostać nazwana światową.

George, John, Ringo i Paul w Europie już od kilku lat byli uważani za gwiazdy. Mieli powody, by zachowywać się jak idole — obyci z wielkim światem, ze stoickim spokojem przyjmowali nawet najbardziej niecodzienne wydarzenia. I tak też było w sierpniu 1965 roku. Z wyjątkiem tej jednej chwili.

— Ile razy w naszej młodości marzyliśmy o nim… A wtedy, cóż, stał przed nami. Elvis z krwi i kości. To było wspaniałe, cudowne — mówił Paul McCartney. W jego oczach było widać zachwyt, który nie pasował do wielkiej gwiazdy, a raczej do młodego fana, który chwilę wcześniej uścisnął dłoń swojego idola. Kto był w stanie wyzwolić w nim takie emocje? Elvis Presley, król i wzór dla całej „czwórki z Liverpoolu”.

Muzycy mieli okazję odwiedzić swojego idola w jego własnym domu w Los Angeles. Być może była to chwila, za którą w młodości gotowi byliby zrobić dosłownie wszystko. Wtedy — upalnego lata w Kalifornii — to jednak nie Elvis Presley najbardziej utkwił w głowie Paula McCartneya. W jego domu ujrzał coś, co zmusiło go do znacznie bardziej emocjonalnych słów. 

— Było coś, co uważam, oczywiście poza spotkaniem z Elvisem, za najwspanialszy moment tego dnia. Miał w domu pilot do telewizora. One zaczęły być wtedy produkowane, nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem — wspominał podekscytowany. — Po prostu kierował go w stronę telewizora i zmieniał kanały. Wszyscy krzyknęliśmy coś jakby: „WOW! To prawdziwy bóg! Potrafi zmieniać kanały bez podchodzenia do telewizora”. Byliśmy oszołomieni, naprawdę oszołomieni — opowiadał.

TRANSFORMACJA STEROWANA

Polska. Ponad 30 lat później. W wielu domach wciąż nie było pilotów do telewizorów. To właśnie wtedy w Wielogłowach Andrzej Wiśniowski stworzył bramę wjazdową otwieraną zdalnie. Wystarczyło wziąć do ręki pilota, skierować w stronę bramy i kliknąć. Bez wysiadania z auta. 

Obie te historie łączy fascynacja. Bez niej nie powstałyby piloty, automaty i technologie inteligentne. Ten dziecięcy zachwyt czymś nieznanym i nowym pozwala nam iść przed siebie i zamieniać marzenia w rzeczywistość.

Minęły kolejne trzy dekady. Potrzeba kontroli znów się zmieniła. Przestało nam wystarczać sterowanie tym, co znajduje się w zasięgu naszego wzroku — pojawiły się technologie inteligentne, a wraz z nimi tysiące nowych możliwości. Popularność nowych rozwiązań pewnie jeszcze długo nie sięgnie tej, która była udziałem The Beatles, ale już dziś przestają być one uważane za ciekawostki i gadżety. To praktyczna pomoc w codziennych obowiązkach każdego z nas.

INTELIGENTNIE, CZYLI…?

W każdym procesie znajdzie się obszar, który można usprawnić technologiami inteligentnymi. Dzięki nim rolety będą odsuwać się automatycznie o wskazanej przez nas porze. Chwilkę później zapali się światło w łazience, a ekspres w kuchni przygotuje nam kawę. Skończymy śniadanie, wtedy otworzy się brama garażowa, potem wjazdowa. Gdy już opuścimy posesję na dobre, zamkną się za nami. Dla pewności będziemy mogli to oczywiście sprawdzić na ekranie smartfona z każdego miejsca na świecie.

Tę historię bardzo łatwo uzupełnić o wiele innych rozwiązań, w zależności od potrzeb. I to chyba w technologiach inteligentnych jest najpiękniejsze, że w łatwy sposób możemy je dopasować do trybu życia i rodzaju budynku.

WSZYSTKO W SMARTFONIE

Smartfon, który chyba każdy z nas nosi w kieszeni lub torebce, stał się głównym narzędziem towarzyszącym naszej codzienności. W nim sprawdzamy pogodę, pocztę, rozkłady komunikacji, drogę do domu. To on jest symbolem technologii inteligentnych. Jednak czy rzeczywiście smartfon na dobre pokonał np. poczciwego pilota do bramy? 

Wątpliwości nie ma Marcin Szostek, menedżer produktu Technologie Inteligentne WIŚNIOWSKI. — Zdarzało się, że ludzie mówili mi, że użycie smartfona w formie pilota wymaga zbyt dużo pracy. Trzeba go odblokować, uruchomić aplikację i kliknąć, a w pilocie wystarczy jedno naciśnięcie przycisku — mówi. — Tak było kiedyś. Dzisiaj tradycyjne piloty nie mają żadnych szans w zestawieniu ze smartfonami. Przede wszystkim smartfon pozwala na dostęp do kilku obszarów naszego życia: bankowości, poczty, sterowania domem, internetu. Nie musimy mieć już pilota w formie osobnego urządzenia, skoro może być on po prostu kolejną aplikacją. Liczba kliknięć nie ma tu większego znaczenia — tłumaczy. Pilot daje nam tylko jedną drogę zainicjowania jakiegoś procesu — musimy kliknąć. 

Smartfon to znowu szereg opcji. Jakiś czas temu pojawiła się możliwość sterowania domem za pomocą głosu. Wystarczy nam do tego odpowiednia aplikacja, smartfon i urządzenia, np. w wersji smartCONNECTED. Aplikacje na smartfonie — na przykład Connexoon — dają również możliwość ustawiania scenariuszy. Przykładem jest plan poranka, który kreśliliśmy przed chwilą. Możemy w ten sposób ustalić funkcjonowanie domu tak, by było zgodne z naszym trybem życia. W aplikacji można ustalić, że np. gdy znajdziemy się 50 metrów od domu, brama wjazdowa automatycznie się otworzy, a np. po dwóch minutach to samo stanie się z bramą garażową.

CAŁY DZIEŃ Z TECHNOLOGIAMI

Technologie inteligentne dają nam tak szerokie możliwości planowania i układania, że trudno mówić o konkretnym sposobie na optymalne ich wykorzystywanie. Coraz częściej ograniczają nas nie możliwości technologiczne czy funkcje konkretnych urządzeń, ale nasza wyobraźnia. Tak naprawdę cały nasz dzień może być „wspierany” technologiami inteligentnymi. I nie dotyczy to jedynie tych chwil, które spędzamy w domu. Nawet na wakacjach czy w miejscu pracy możemy wciąż mieć kontrolę nad tym, co dzieje się na naszej posesji. Zdalnie będziemy mogli wpuścić na nią kuriera albo zadbać, by wracające wcześniej ze szkoły dziecko mogło wejść do domu. Możemy zareagować bardzo podobnie, gdy komuś 

z domowników wyładuje się telefon. Wystarczy, że poinformuje nas o tym, a my otworzymy mu drzwi. W ten sposób możemy wpuścić psa lub kota do garażu w trakcie burzy. Technologie nie przejmują w ten sposób kontroli nad naszym życiem. Pomagają nam jedynie, by codzienne czynności stawały się dla nas czymś prostym, jasnym i oczywistym. Smartfon nie zrobi nam śniadania ani nie zawiezie do pracy, ale pomoże wstać o odpowiedniej porze, zjeść bez pośpiechu i wyjść z domu na czas.

A CO JEŚLI…?

Z technologiami inteligentnymi wszystko jest takie kolorowe? Może paść pytanie: a co jeśli zgubię smartfona albo mi go ukradną? Na ile ta obawa jest uzasadniona? Postawmy więc w opozycji do smartfonów typowe piloty, których używamy do otwierania bram czy sterowania domem. Smartfony bardzo często zabezpieczamy hasłem lub odciskiem palca. Istnieje również możliwość zdalnego zablokowania urządzenia, jeśli trafiło w ręce niepowołanych osób. Czy możemy zrobić coś takiego ze zwykłym pilotem do bramy? 

Zresztą takie wątpliwości nie osłabiają pozycji technologii inteligentnych w świadomości Polaków. Od lat jesteśmy w czołówce europejskich krajów, które najchętniej korzystają z nowoczesnych rozwiązań. Jak w każdym społeczeństwie, także i u nas pojawiają się pewne obawy, ale naprawdę wystarczy spróbować, by nabrać zaufania. Kilka dni korzystania z takich rozwiązań sprawi, że nie będziemy chcieli wracać do klasycznych kluczy i pilotów. Strata samego pilota oczywiście nie sprawia, że dom staje otworem przed złodziejem. Jednak może się zdarzyć, że wraz z nim zniknie portfel i dokumenty z naszym adresem zamieszkania lub klucze. Czeka nas sporo stresu, wymiana zamków, dzień stracony na załatwianiu, informowaniu… Zablokowany smartfon gwarantuje bezpieczeństwo. Korzystamy z niego dość często, więc nawet w przypadku jego zaginięcia szybko zauważymy stratę i będziemy w stanie np. zdalnie zablokować urządzenie, zmienić hasła. Nowoczesne piloty to wciąż wspaniałe urządzenia, które zapewniają odpowiedni poziom bezpieczeństwa, ale w niektórych sytuacjach stają się coraz bardziej niepraktyczne. Jeśli idziemy pobiegać, to najczęściej zabieramy ze sobą tylko smartfona, by włączyć aplikację do śledzenia trasy lub posłuchać muzyki w trakcie treningu. W strojach sportowych zazwyczaj nie ma miejsca na klucze czy pilota. Przenosimy więc sterowanie domem do smartfona i zyskujemy dodatkowe miejsce w torebce albo kieszeni.

PO CO TE ZMIANY?

Technologie inteligentne czynią nasze życie bardziej komfortowym i bezpiecznym. Każda innowacja w historii ludzkości miała na celu zwolnienie nas od wykonywania uciążliwych lub monotonnych prac. Nowoczesne systemy sterowania idą tą samą drogą — wykonują za nas pewne czynności tak, byśmy mieli choćby odrobinę więcej czasu dla rodziny czy na odpoczynek.

Codziennie powstają nowe aplikacje, które pozwalają na przeniesienie pewnych obszarów naszego życia do smartfona. Pojawiają się na przykład e-dokumenty. Tak naprawdę smartfon staje się naszym portfelem: mamy w nim pieniądze, dokumenty, adresy, wizytówki, zdjęcia. I to daje nam bezpieczeństwo, bo mimo że smartfon pełni funkcje portfela, to nim nie jest. Jego zawartość jest chroniona hasłami, odciskiem palca, wzorkiem czy kodem. Możliwa liczba kombinacji sprawia, że pokonanie którejkolwiek z tych barier jest bardzo trudne, wręcz niemożliwe.

CAŁY DOM Z TECHNOLOGIAMI

Jaki jest więc główny cel rozwijania technologii inteligentnych? Inwestorzy, szukając rozwiązań dla swoich domów, skupiają się przede wszystkim na bezpieczeństwie, funkcjonalności i trwałości. W technologiach inteligentnych każdy z tych obszarów jest równie ważny. Bezpieczeństwo, funkcjonalność i trwałość — szczególnie w przypadku tego typu rozwiązań — są ze sobą mocno powiązane i nie można zrezygnować z jednego na rzecz innych. Nie powinno się już traktować technologii inteligentnych jako zestawu gadżetów i ciekawostek. To praktyczne rozwiązania, które mogą znacząco ułatwić życie. Z technologiami inteligentnymi mamy wszystko pod kontrolą, mimo że „wszystko” dzieje się całkowicie automatycznie. 

W STRONĘ INTERNETU RZECZY

Technologie inteligentne zbliżają nas do powszechnego stosowania tzw. internetu rzeczy (Internet of Things, IoT). Wedle tej koncepcji wszystkie urządzenia połączone ze sobą za pomocą np. sieci komputerowej są w stanie gromadzić, przetwarzać i wymieniać się danymi, które pozyskują z otoczenia. 

Przykładem mogą być systemy ogrzewania. Gdy czujniki ciepła wyczują, że w którymś z pomieszczeń budynku nagle spada temperatura, automatycznie uruchamia się ogrzewanie tylko w tym pokoju. Podobnie mogą zadziałać, gdy robi się tam zbyt ciepło lub rośnie wilgotność. Czy internet rzeczy jest jeszcze zależny od nas? Czy to jeszcze sterowanie? Owszem, ponieważ system ten na bieżąco uczy się naszych przyzwyczajeń i do nich dostosowuje przeprowadzane procesy. Wciąż więc to my sterujemy, ale już bez smartfona, bez pilota i bez klikania.

KOLEJNE DEKADY STEROWANIA

Mając pełną kontrolę, staramy się ją bez przerwy zwiększać. Kiedyś wystarczył nam pilot do telewizora i pilot do bramy. Zachwycaliśmy się zdalnie sterowaną klimatyzacją, a dziś powoli krzepnie w nas potrzeba korzystania z technologii inteligentnych i szukamy pierwszych rozwiązań IoT. Co będzie dalej? W przewidywalnym świecie sterowania to chyba jedyna nieprzewidywalna rzecz.

 

Bartłomiej Pławecki