W 2015 r. został wybrany przez miesięcznik „Playboy” jednym z najlepiej ubranych Polaków. W 2016 r. dowodzona przez niego drużyna dostarczyła milionom Polaków niezapomnianych emocji, awansując do ćwierćfinału Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Pracoholik – któremu wystarczają trzy godziny snu? Perfekcjonista – precyzyjny jak komputerowy program? Mistrz kreowania wizerunku przy minimalnym użyciu słów? Hipnotyzer – który za pomocą kilku gestów potrafi sprawić, że najzdolniejsi piłkarze skoczą za nim w ogień? Psycholog – potrafiący niemal z każdym zbudować relacje? Adam Nawałka to dziś z pewnością w polskim futbolu samodzielna marka.

***

Marka – jak oceniają specjaliści – z nieustającym potencjałem i szansami na dalszy wzrost akcji. Nawałka żyje piłką nożną bez chwili przerwy. I nawet, kiedy w reklamie Play unosi brwi ze zdumienia nad skutecznością obranej taktyki biznesowej przy wyborze taryfy, uwagi o swoim talencie aktorskim kwituje krótko: „Są jeszcze ukryte rezerwy”. Czyli posługuje się dokładnie takim samym językiem, jakim w szatni komunikuje się np. z Arkadiuszem Milikiem: „Są jeszcze ukryte rezerwy”. Wielu kibiców zastanawia się, czy reprezentacja budowana przez Nawałkę we Francji osiągnęła już szczyt czy ciągle ma ukryte rezerwy, tak jak trener ukrywał aktorski talent?

***

W zasadzie Nawałka mógłby dzisiaj rano obudzić się i stwierdzić, że poleży dłużej w łóżku, bo w krajowym futbolu nie musi już niczego nikomu udowadniać. Osiągnął w nim bowiem wszystko. Z Wisłą Kraków został mistrzem Polski juniorów, niedługo później powtórzył to jako zawodnik pierwszej drużyny, świetnie pokazał się w europejskich pucharach, a po latach, już w roli trenera, dorzucił kolejne mistrzostwo Polski, oczywiście… z Wisłą Kraków. Jako reprezentant kraju na Mistrzostwach Świata w Argentynie w 1978 r. – choć Polska z tego turnieju medalu nie przywiozła – został wybrany do najlepszej jedenastki mistrzostw młodego pokolenia. Po latach, czyli już całkiem współcześnie, jako selekcjoner awansował z narodową reprezentacją do Mistrzostw Europy we Francji, a po powrocie mógł powiedzieć o swojej drużynie, że okazała się niepokonana. Oczywiście z wyłączeniem rzutów karnych z Portugalią. Co więc i komu miałby Nawałka jeszcze udowadniać?

DSC_6704

***

Jeszcze mamy świeżo w pamięci zorganizowaną dwa lata temu w Warszawie przez partnerów reprezentacji Polski – firmy WIŚNIOWSKI i Fakro – konferencję z udziałem Adama Nawałki. Takie spotkanie to był absolutny wyjątek, bowiem selekcjoner od początku pracy z kadrą przyjął zasadę ograniczania do minimum swoich publicznych wystąpień, poprzestając na oficjalnych konferencjach prasowych kadry.
– Jestem rozliczany z wyników reprezentacji, a nie z gadania – zwykł tłumaczyć swój brak medialnej aktywności. – Jeśli będę chciał polemizować z każą opinią na temat moich decyzji, to nie wystarczy mi już czasu na pracę. Dlatego skupiam się na piłce.
I nie tylko w tym punkcie jest bardzo konsekwentny. W październiku 2014 r. dla sądeckich firm zrobił wyjątek, chcąc w ten sposób podkreślić, jak ważne dla narodowego sportu są związki z polskim biznesem:
– To fantastyczna sprawa, że polscy przedsiębiorcy doceniają wysiłek polskich sportowców i chcą być z piłkarzami w dobrych i złych momentach – mówił podczas tamtej konferencji Adam Nawałka. – To ważne, bo daje nam komfort pracy i możemy się skoncentrować tylko na sportowym wyniku. Wiem, co mówię, bo pamiętam całkiem niedawne czasy, kiedy w klubowej szatni brakowało ciepłej wody pod prysznicem. Teraz jesteśmy jedną drużyną.
Co ciekawe, październik 2014 r. okazał się przełomowy dla polskiej reprezentacji. Dziesięć dni po pamiętnej konferencji Polska pokonała Niemcy 2-0. Zwycięstwo nad mistrzami świata otworzyło nowy rozdział w polskiej piłce nożnej, przynosząc wyniki, na jakie musieliśmy czekać od kilku pokoleń.

***

Adam Nawałka, choć oficjalnie odpowiada za wynik sportowy naszej reprezentacji, w zasadzie dba osobiście o każdy detal w narodowej machinie futbolowej, składającej się z bardzo wielu ważnych trybów i drobnych trybików. Swego czasu media zasypywały kibiców informacjami, że Nawałka zagląda nawet do torby z reprezentacyjnymi getrami, sprawdzając czy są odpowiedniej jakości. Mity?
Pracy selekcjonera z bliska przygląda się Łukasz Wiśniowski, dziennikarz sportowy należącego do PZPN portalu „Łączy nas piłka”. I choć Wiśniowski, jako członek szerokiego sztabu, tajemnic reprezentacyjnej szatni nie wynosi, to o Adamie Nawałce trochę nam opowiedział:
– Dla mnie najbardziej niesamowite jest to, że trener buduje relacje z każdym w tej ekipie, od Lewandowskiego po takich ludzi jak my, czyli gdzieś z końca łańcucha tej wielkiej machiny reprezentacyjnej – opowiada Łukasz Wiśniowski. – Mimo natłoku zajęć i dynamiki sytuacji, zawsze znajduje czas, żeby do każdego podejść, zapytać co słychać i zamienić kilka zdań. Trener zasiada na swoją słynną kawkę, żeby podyskutować nie tylko z największymi gwiazdami, ale dosłownie z każdym zawodnikiem kadry. To niesamowite, ile czasu na to poświęca. Tworzenie indywidualnych relacji przekłada się potem na to, jak każdy czuje się ważny w drużynie. Nawałka każdego traktuje indywidualnie, i to jest jego niesamowicie ważna cecha.

***

Optymizm, dobra energia, a nawet silna energetyczność to ponoć cechy, jakimi emanuje selekcjoner w codziennej pracy, a w szczególności przy okazji ważnych meczów i jeszcze ważniejszych turniejów. Mówiąc prościej, Nawałka jest po prostu inny niż większość trenerów, jakich znamy:
– Nawałka się mocno odróżnia od swoich poprzedników – przyznaje Antoni Bugajski, piłkarski ekspert i dziennikarz „Przeglądu Sportowego”. – Adama Nawałkę jako trenera mocno zmieniło spotkanie Leo Beenhakkera, u którego był asystentem. Nawałka wprowadził w swojej pracy kilka prostych zasad i konsekwentnie się ich trzyma. Czasami te zasady mocno przekładają się na stronę sportową: drużynie nie idzie, kibice czekają na zmiany, a Nawałka konsekwentnie stawia na kogoś, kto nam się nie podoba. Nie zmienia go, bo ten zawodnik nie wziął się tam przypadkiem. Swoją pozycję wywalczył na treningu. To piłkarze. Sam Nawałka zaś swoją pozycję wywalczył konsekwentną pracą i swoistym poukładaniem. Jest perfekcyjny, ale też przez to przewidywalny aż do bólu. Absolutne przeciwieństwo przede wszystkim Franciszka Smudy, ale też Waldemara Fornalika, który był podatny na opinie i podpowiedzi np. mediów. Nawałka nigdy.

***

– Adam Nawałka jest tytanem pracy, inaczej nie potrafię tego wyrazić – opowiada Łukasz Wiśniowski. – Nie mam pojęcia, jak normalna osoba mogłaby znieść takie tempo, ale trener Nawałka z pewnością nie jest zwyczajną postacią. Zwykle ja i mój operator pracujemy do późna, a jedyna okazja na relaks i aktywność fizyczną nadarza się rano, przed śniadaniem. I tu niespodzianka – mimo że trener zwykle pracuje ze sztabem niemal do świtu, to zwykle na basenie jest przed nami. No więc mógł spać dwie-trzy godziny i już jest ponowie aktywny. Posiadanie takich pokładów energii jest z pewnością cechą wrodzoną, bo takiej życiowej mocy nie da się wypracować. Do tego dołożyć trzeba niegasnące zasoby optymizmu – nigdy nie bywa smutny, podłamany, nigdy nie brakuje mu pary – i to jest cały Adam Nawałka. To jest zaraźliwe, bo jeśli widzisz, że facet, który tyle przeszedł i tyle problemów ma nieustająco na głowie, to ty tym bardziej musisz mieć tę energię, choćby tylko dlatego, że jesteś młodszy.

***

Czy Adam Nawałka jest całkowicie impregnowany na opinie mediów i internetu na swój temat? Na pewno jest odporny, ale gdzie przebiega granica tej odporności, wie pewnie tylko on sam.
– Sprawia wrażenie, jakby go różne złośliwości internetowe nie dotyczyły, a zdarzająca się krytyka mediów przepływała gdzieś obok – mówi Antoni Bugajski. – Co się dzieje w nim w środku? Pewnie go to w jakimś stopniu denerwuje, bo nie ma ludzi całkowicie odpornych, ale nie pamiętam, żeby Nawałka zrobił coś pod publiczkę. Nie zdarzyło się, żeby ktoś na nim wymusił jakiś ruch kadrowy, co w przypadku poprzednich selekcjonerów często się zdarzało. Czy ta konsekwencja to zaleta? Zdarzają się takie mecze – jak choćby z Kazachstanem, albo i na Euro – kiedy z powodu swojej konsekwencji nie reagował na sytuację na boisku. Trener czasami powinien zachować się w sposób szalony i poprzestawiać coś na boisku, kiedy zespołowi nie idzie. Dla Adama Nawałki mecz wydaje się niekiedy programem komputerowym, gdzie wszystko ma działać, bo on tak ustalił. To też oczywiście zaleta, bo jak się z Nawałką na coś umówisz, to tak będzie! Perfekcjonista na granicy pracoholizmu.

***
Nawałka jest klasycznym typem lidera. I jeśli inny polski trener Michał Probierz z lubością powtarzał słynne słowa argentyńskiego piłkarza Gabriela Batistuty, że trener powinien budzić uczucia mieszczące się pomiędzy strachem a zachwytem, to Nawałka idealnie do tego modelu pasuje.
– Obecny selekcjoner posiada właśnie takie cechy – przyznaje Łukasz Wiśniowski. – Przed nim po prostu czuje się respekt. Tę charyzmę się ma, albo… Albo się jej nie ma. Inna wersja nie istnieje. Adam Nawałka charyzmę posiada, co do tego nie ma wątpliwości.

***

Charyzma potrzebna była na wielu polach trenerskiej pracy, począwszy od prostego – wydawałoby się zadania – „wyciągania zawodników z pokojów”, jak sam to nazywał. Proste? Wcale nie. Różne charaktery, niektóre o gwiazdorskich cechach, inne niekoniecznie lubiące spędzać czas w większym gronie.
– To miało kapitalne znaczenie szczególnie na początku budowania tego zespołu – przyznaje Łukasz Wiśniowski. – My ciągle gdzieś wychodziliśmy, nie było siedzenia w pokojach, tylko tzw. treningi alternatywne – np. wyjście na ściankę wspinaczkową, wyjście na golfa, do kina, dojeżdżanie na trening na rowerze i wiele innych atrakcji. To miało sprawić, że ci bardzo różni ludzie spędzają więcej czasu ze sobą. I nawet, jeśli komuś się może to wydawać sztuczne, to ten system działa i przynosi efekty.

***

Jest taka książka „Straszliwie sam” autorstwa Raymonda Domenecha, byłego selekcjonera reprezentacji Francji, w której opisuje zarzewie swojego konfliktu z największymi gwiazdami reprezentacji na czele z Zinedine’em Zidane’em. Kością niezgody był fakt, iż Domenech chciał, by wszyscy piłkarze jedli śniadania o jednej porze. To się nie spodobało wielkim gwiazdom i zaczął narastać problem, który zakończył się katastrofą tamtej drużyny. U Nawałki jest inaczej – obiady i kolacje wszyscy jedzą razem, bo te posiłki integrują grupę. Śniadania zaś polscy piłkarze jedzą kiedy chcą, byle pomiędzy 8 a 9:30, bo każdy organizm inaczej funkcjonuje w rytmie dobowym i każdy regeneruje się w innym tempie. Nawałka to rozumie, dlatego nie powielił błędu wielkiej reprezentacji Francji. W historii czasami tak bywa, że wielkie armie i drużyny pełne gwiazd przegrywają wojny i turnieje z powodu źle podanej rano jajecznicy.

Tekst: Wojciech Molendowicz

logo_PZPN_WIsNIOWSKI