Piłkarska reprezentacja Polski, wspierana przez firmę WIŚNIOWSKI, uczestniczy w EURO 2016. To trzeci występ biało-czerwonych w mistrzostwach Europy i z tej okazji warto przybliżyć historię turnieju i przypomnieć drogę Polaków przez eliminacje.

W odróżnieniu od mistrzostw świata, które po raz pierwszy rozegrano już w roku 1930, turniej mający wyłonić najlepszą drużynę Starego Kontynentu ma znacznie krótszą historię. Co prawda plany jego rozegrania pojawiły się już w latach 20. ubiegłego stulecia, ale wśród europejskich działaczy piłkarskich zabrakło konkretnych działań, by zrealizować ambitne pomysły.
Dopiero powołanie do życia Unii Europejskich Związków Piłkarskich (UEFA) w 1954 roku spowodowało, że prace dotyczące stworzenia turnieju tylko dla drużyn z Europy nabrały tempa. Pomysłodawcą i głównym zwolennikiem projektu był Francuz Henri Delaunay, były piłkarz i pierwszy sekretarz generalny UEFA. Chociaż sprawował tę funkcję tylko przez rok, po jego śmierci prace skutecznie kontynuował jego syn Pierre, któremu udało się doprowadzić w 1960 roku do pierwszego europejskiego turnieju, rozegranego we Francji. Puchar Narodów Europy – bo taką nazwę nosiły wtedy mistrzostwa – odbył się jednak bez udziału reprezentacji Polski, która w spotkaniach o prawo startu w zawodach musiała uznać wyższość Hiszpanii. Eliminacje wyglądały wtedy zupełnie inaczej niż obecnie – o awansie decydował dwumecz z wyłanianym w drodze losowania rywalem.
Turniej, oficjalnie nazywany mistrzostwami Europy, odbył się dopiero w 1968 roku i wtedy też rozegrano pierwsze eliminacje w formie znanej nam do dziś. Niestety, reprezentantom Polski nie udało się awansować do turnieju głównego. Historia powtarzała się co cztery lata i, mimo sukcesów w mistrzostwach świata czy igrzyskach olimpijskich, polscy piłkarze nie mogli poradzić sobie z europejską klątwą. Kolejne eliminacje kończyły się fiaskiem, mimo że w szeregach kadry narodowej grali piłkarze występujący na co dzień w czołowych ligach Europy.

Na kłopoty „Latający Holender”

„Wybrałem Polskę, bo lubię wielkie wyzwania” – wyjaśnił Leo Beenhakker w odpowiedzi na pytanie, dlaczego zdecydował się na prowadzenie reprezentacji biało-czerwonych. Piłkarski obieżyświat, szkoleniowiec z doświadczeniem w pracy na czterech kontynentach, w 2006 roku został zatrudniony przez PZPN w jednym celu – wywalczenia awansu do EURO 2008. Dzięki porywającej grze i niezapomnianym meczom z Portugalią Polska wygrała swoją grupę i po raz pierwszy w historii zapewniła sobie udział w turnieju o Puchar Henriego Delaunaya.
Awans do rozgrywanych w Austrii i Szwajcarii mistrzostw był sukcesem, ale apetyty kibiców rosły w miarę jedzenia. Niestety, podczas debiutu w imprezie tej rangi Polakom nie udało się wyjść z grupy, w której lepsi od naszych reprezentantów okazali się Chorwaci, Niemcy i Austriacy.

Gościnny gospodarz

Cztery lata później Polska udział w turnieju miała zapewniony z urzędu, ponieważ razem z Ukrainą organizowała mistrzostwa Europy. Nadzieje związane z EURO 2012 były ogromne, bo w teorii „polska” grupa miała być jedną z łatwiejszych. Praktyka była jednak zupełnie inna – w trzech meczach z Grecją, Rosją i Czechami prowadzeni przez Franciszka Smudę piłkarze zdobyli tylko dwa punkty i znów na ostatnim miejscu w grupie zakończyli udział w turnieju – ku rozpaczy milionów polskich kibiców. Chociaż jako gospodarz turnieju Polska spisała się znakomicie, pod względem piłkarskim pozostał wielki niedosyt.

Vive la Pologne

Po polsko-ukraińskim turnieju UEFA na kolejnego gospodarza Mistrzostw Europy wytypowała Francję. Zawody wracają zatem do miejsca, w którym zostały rozegrane po raz pierwszy, tym razem jednak w zupełnie innej formule. Po raz pierwszy w historii mistrzostw w turnieju głównym wystąpią 24 drużyny, a nie – jak do tej pory – 16.
W eliminacjach drużyna Adama Nawałki trafiła na najbardziej niewygodnego rywala, czyli reprezentację Niemiec. Wcześniej w historii pojedynków z naszymi zachodnimi sąsiadami biało-czerwonym nigdy nie udało się wygrać. Aż do 11 października 2014 roku, gdy na Stadionie Narodowym w Warszawie, niesieni dopingiem ponad 50 tysięcy kibiców, polscy piłkarze po raz pierwszy pokonali reprezentację Niemiec 2:0. Zwycięstwo uskrzydliło Polaków, którzy w ostatecznym rozrachunku znaleźli się za plecami niemieckich piłkarzy, zajmując drugie miejsce w grupie, dające bezpośredni awans do francuskiego turnieju.

Siła tkwi w drużynie

Kibice polskiej druzyny liczą na sukces, mając ku temu zresztą uzasadnione powody. Najważniejszym jest skład obecnej kadry. Rozpoczynając od bramki, Adam Nawałka ma w każdej formacji specjalistów światowej klasy, którzy występują w najlepszych ligach Starego Kontynentu. Kapitanem reprezentacji i jej liderem jest Robert Lewandowski, ale bez Grzegorza Krychowiaka, Kamila Glika, Arkadiusza Milika, Łukasza Fabiańskiego i innych zawodników sukces nie byłby możliwy. Piłka nożna to nie sport indywidualny, ale drużynowy, w którym liczy się kolektyw. W tym również tkwi wielka siła Polaków – Nawałce udało się zbudować ekipę, w której panuje bardzo dobra atmosfera, co ma kolosalne znaczenie w kontekście walki o najwyższe cele.

Turniej w toku

Zmagania w EURO 2016 Polacy szczęśliwie rozpoczęli 12 czerwca, gdy w Nicei zmierzyli się z Irlandią Północną, wygrywając starcie 1:0. Cztery dni później na monumentalnym Stade de France w Paryżu Polska zagrała z Niemcami. Ostatni grupowy sprawdzian to spotkanie z Ukrainą 21 czerwca.

Piłkarska reprezentacja Polski po raz trzeci weźmie udział w mistrzostwach Europy. Pierwsze dwa występy w tym turnieju nie były najlepsze, dlatego kibice w całym kraju jak mantrę powtarzają „do trzech razy sztuka” w kontekście wyjścia z grupy, a nawet osiągnięcia jeszcze większego sukcesu. Fani na pewno nie mieliby nic przeciwko, gdyby to powiedzenie się sprawdziło i polska reprezentacja – razem z firmą WIŚNIOWSKI – wspięła się na turniejowej drabinie jak najwyżej.

Tekst: Maciej Machaj